W przypadku większości kryzysów w związku przełom następuje w chwili, gdy problemy wychodzą poza krąg rodziny i przyjaciół i zostają w nie zaangażowani specjaliści. Jest to okres szczególnie nieprzyjemny, ponieważ będziecie musieli rozmawiać o osobistych aspektach swojego życia z obcymi ludźmi. Mogą do nich należeć prawnicy, psychologowie, mediatorzy czy duchowni.
Musicie wiedzieć, że nie ma określonej drogi ani sposobu, w jaki para powinna postępować, aby poradzić sobie z własnymi trudnościami.
Kłopoty w małżeństwie tak bardzo odbijają się na naszej ocenie samych siebie i na naszym statusie społecznym, że odkrywają w nas najgorszą możliwą stronę. Narzucone nam zasady, że za wszelka cenę powinniśmy być mili i kulturalni dla otaczających nas osób, powodują, że w obliczu poważnych problemów małżeńskich stłamszona w każdym z nas złość i zła energia może wybuchnąć w niekontrolowany sposób.
I chwilowe ujście w postaci „zapicia” problemów w przeważającej części u mężczyzn i rzucenia się w wir pracy czy niekontrolowanych zakupów i spazmatycznej rozpaczy w gronie przyjaciółek, nie rozwiążą problemu. Każdy musi dotrzeć do momentu, kiedy to zrozumie i poszuka pomocy na zewnątrz.
Kuriozalne, ale czy zastanawialiście się czemu tak jest, że „wygadanie się” komuś wręcz obcemu, przykładowo barmanowi czy fryzjerce przynosi ulgę? Zdejmujemy chwilowo z siebie nadmiar emocji i czujemy się lepiej.
Pomóc może w tej sytuacji rozmowa z kimś, kto nie będzie Cię oceniał, ale znając problem kryzysów małżeńskich, relatywnie wskaże możliwości prawne czy terapeutyczne.
Osobną i bardzo trudną kwestią pozostaje moralny dylemat dotyczący rozmowy z osobą duchowną. Spotkałam się z tendencją u osób wierzących związanych z katolicką wiarą z ogromnym problemem wewnętrznego rozdarcia między silnym utożsamianiem się z religią i własnymi wierzeniami, a poczuciem konieczności rozwiązania związku małżeńskiego. Czy kogoś z Was to dotyczy?
Dla wielu religijnych osób przepaść dzieląca naukę Kościoła i ich własne doświadczenia stanowi poważny problem i źródło bólu. To, czy zdecydujesz się zwrócić do osoby duchownej ze swoimi problemami małżeńskimi, zależy od Twoich przekonań religijnych. Silna wiara może sprawić, że poruszając ten temat, będziesz czuł się zawstydzony lub winny. Możesz mieć ogromne poczucie winy w związku z niewiernością czy myślą o rozwodzie. Dla osoby wierzącej i praktykującej ciężar ten może stać się nie do zniesienia. Możesz mieć poczucie, że przysięga, aby wytrwać przy kimś do końca życia, jest nierozerwalna, a mimo to czujesz, że nie jesteś w stanie kontynuować związku.
Świętość związku małżeńskiego jest pojęciem fundamentalnym, ale należy wziąć pod uwagę, że w życiu mają miejsce zmiany, które zmuszają do zastanowienia się, czy w małżeństwie też nie są konieczne zmiany. Dzielenie się swoimi wątpliwościami z kimś, kto znajduje poczucie bezpieczeństwa w dogmatach, nie pozostawiających miejsca na rzeczywistość zwykłego życia, może utrudnić Ci znalezienie rozwiązania. Pamiętaj tylko, że pozostanie w złym związku, który być może na co dzień wymaga od Ciebie nieszczerości, również powoduje, że Twoje postępowanie wobec partnera pozostaje w sprzeczności z przekonaniami religijnymi. Nawet jeśli Twoje uczucia prowadzą Cię w kierunku separacji czy rozwodu, nie oznacza to wymazania troski o dobro partnera…

Weź udział w dyskusji na ten temat:

SPECJALIŚCI.W przypadku większości kryzysów w związku przełom następuje w chwili, gdy problemy wychodzą poza krąg…

Opublikowany przez Prawnik Mediator Poniedziałek, 27 stycznia 2020